Jak tobie minął... STYCZEŃ


Ten rok ma być wyjątkowy dlatego chciałabym zapamiętać z niego jak najwięcej, bo chcę zrobić jak najwięcej - szczególnie mój cel -> spróbować 12 nowych rzeczy. To świetna okazja bo podejmowania nowych wyzwań ale też do ich zapamiętania. Dlatego chciałabym aby ten nowy cykl upamiętnił rok 2021. 

Styczeń minął bardzo szybko z bardzo dużą ilością wrażeń. Pierw nowy rok, później moje urodziny gdzie do szczęścia nie brakowało mi nic (tak sobie wmawiam), później kolejny tydzień, w następnym za dużo myślałam, a w ostatnim był szpital bo mój tata zrobił coś, co każdego zmroziło. Dla wrażliwców nie będę pisać.

Styczeń dał mi rozmowę z mamą, w której zapytałam rodzicielkę co jest moją pasją od małego. Kto jak kto, ale ona zna mnie najlepiej. Okazało się że nie są to te rzeczy które ostatnio chciałam mieć. Lecz to co zawsze było ze mną - książki. I tu przychodzi mi na myśl pewne zdanie "nie musi być idealne, ważne aby było skończone". Ja mam z tym problem, dla mnie musi być idealne. To wynika z mojego doświadczenia - nigdy po łebkach. Jestem perfekcjonistką. I tracę na tym, muszę się wyluzować (w tej sferze życia). 


Jak mi minął STYCZEŃ?

Cele: 
Moje 12 celów idzie powoli, ale tak właśnie do nich podchodzę. Namalowałam jeden mini obraz z którego jestem dumna, bo dwa tygodnie wcześniej nie mogłam patrzeć na pędzle. Przeczytałam 5 książek. Miałam jedno załamanie co do włosów. Jak one szybko rosną! To jest niebywałe. Powoli zmieniam nawyki żywieniowe. To te cele które na razie jakoś się odznaczyły w styczniu.

Kultura:
Oprócz tych 5 książek jakie pochłonęłam, było też kilka filmów które leciały w tv (czasami lubię obejrzeć sobie coś jeszcze raz). Oczywiście jestem przyjacielem z Netflixem. Sagę Winx obejrzałam w jeden dzień, mimo iż nie jest to jak w bajce to i tak mi się podoba. Zaczęłam jakiś serial o magii "The Order" i zapowiada się ciekawe. Nadal uzbrajam się w cierpliwość oczekując kontynuacji kilku seriali (jak długo jeszcze trzeba czekać na Lucyfera?!).

Wyzwania/Osiągnięcia:
Oprócz pomalowania 2 metrowego wiatraka to tym razem nic nie było wyzwaniem. No chyba że sesja zdjęciowa przy -18 stopniach. Brrrrr

Spróbowanie czegoś nowego: 
Nic nowego nie zrobiłam.


Luty będzie wielkim wyzwaniem, bo postawiłam sobie kilka mini celów. I obym dała radę nie poddać się bo wiem, że ostatnio tak robiłam. Ale nadzieja jest silna. Nie będę ich zdradzać bo głupio będzie jeśli się nie uda. A ja, znając siebie, mam takiego pecha, że pewnie coś może pójść nie tak. 

Pierwszy miesiąc za nami, czas na drugi. 


A jak Tobie minął styczeń? 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.