Popijam przemyślenia szklanką whisky

28 sierpnia


Prawie 2 lata...

...tyle minęło odkąd postanowiłam nic nie publikować. Chciałam zniknąć. Myślałam, że uda mi się poukładać swoje życie takim jakim chciałam aby wyglądało.

Nie udało się.

Jestem w miejscu o które walczyłam dla przetrwania. Dla posiadania tego czego całe życie nie miałam, i do miejsca w którym ciągle słyszę głos z tyłu głowy, że muszę mieć coś stabilnego. Tylko, że ten głos nie jest tym który powinien tam siedzieć. Goniłam za czymś tylko dlatego, że to bezpieczne. Że pozwoli mi iść przez życie bez zastanawiania się czy przetrwam. Nie jest to życie o którym marzyłam. 

Marzenia. Złudna forma tego co chcielibyśmy mieć a boimy się po to sięgnąć. Cały czas o nich pisałam, sama przez jakiś czas starałam się je gonić. Ale co z tego. Nie udało się. Nie w takim stopniu jak bym chciała. 

Czy myślisz, że marzenia czasami utrudniają nam życie, naszą rzeczywistość i realia świata? 

Gdyby nie było marzeń ciekawe czy niektóre zawody w ogóle by powstały? Niektóre z nich są tylko dlatego, że ktoś je wymyślił i dążył do ich zrealizowania. Marzenia czasami są tym co nieosiągalne a wystarczy być bardzo upartym i nagle stają się realne. Każde marzenie idzie spełnić. Tylko nie każde marzenie jest dla każdego. Wiem, że to mocne słowa, bo przecież każdy może marzyć. Ale wiem, że nie każdy radzi sobie z tym jak marzenie rozbija się jak szklanka o podłogę. 

Jestem w miejscu do którego dążyłam, ale nie w którym chciałabym być. 

Nie czyni mnie to złym człowiekiem. Czyni mnie to osobą która przestała wierzyć w siebie. Poddałam się. A to coś czego najbardziej się obawiałam, bo wiele razy mówiłam "nie teraz", "później", przecież nie rezygnuję. To były słowa. Słowa które wypowiadałam bo sama chciałam w nie wierzyć. 

Pisanie było moim marzeniem. Muzyka nim była. 

Dlaczego ciągle w głowie mam to, że muszę komuś coś udowodnić? Dlaczego ciągle chcę pokazać, że jestem coś warta? Dlaczego nie mogę po prostu robić tego co kocham, co bym chciała, na czym mi zależy? Dlaczego tak bardzo komplikujemy sobie życie? Dlaczego nie potrafimy iść nie zważając na przeciwności? Powinniśmy za każdym razem mówić...

Walić to. Skopać tyłek temu co przeszkadza. Cieszyć się popijając każdą porażkę i sukces szklanką whisky. 

Dlaczego nie bierzemy przykładu z ludzi którzy brną w poprzek rzeki, albo nie patrzymy na tych co robią swoje mimo iż wszyscy na około krzyczą, że są do niczego? Przecież to jest łatwe. Sami to sobie utrudniamy. Ile razy oglądając jakiś film czy serial, myślisz sobie że też chcesz mieć takie życie. A czy przyszło ci do głowy, że wszystko można mieć. Nawet pieniądze. Podstawową wadą jest to, że nie potrafimy iść drogą, my od razu chcemy przeskoczyć do celu, a tak się nie da. Ponieważ cel jest osiągalny dopiero kiedy ukształtujesz swoją drogę. 

Boimy się. Boimy się niewiedzy, tego co może się wydarzyć, zamiast skupić się na dążeniu.

Szkoda, że nie dostrzegamy tego, że bać będziemy się przez chwilę, a później przyjdzie rezultat i na nim powinniśmy się skupić.

***

Muszę coś zmienić. Ty też. Ja zmarnowałam 10 lat, które mogłam wykorzystać do realizowania swoich marzeń. Nie popełniaj mojego błędu. Mówią, że nigdy nie jest za późno, ale to tylko część prawdy. Czasami im dalej tym trudniej, a przecież lepiej jak jest łatwiej. 

Stań twarzą w twarz ze swoimi uczuciami, emocjami, planami i marzeniami. Staw im czoła. Zobacz jakie masz życie i jakie chcesz mieć. 

Ja mam ochotę walnąć w podłogę kryształową kulą, ponieważ nie chcę wierzyć w cuda.

Brakuje mi pisania. Bardzo. Brakuje mi dni kiedy siadałam z notatnikiem i kreśliłam wszystkie myśli na papierze. Brakuje mi dni kiedy potrafiłam rzucić wszystko i zacząć malować. Brakuje mi chwil kiedy wkładając słuchawki tańczyłam jak głupia nie przejmując się niczym. Brakuje mi wielu rzeczy które robiłam. Bardzo brakuje mi tego beztroskiego czasu kiedy nie musiałam za dużo myśleć. Dni po prostu mijały z radością. 

Witam w moim bałaganie, który spróbuję poukładać - jak książki na półce aby stały tam gdzie ich miejsce. Obok wielkich planów, obok walczących księżniczek i obok marzeń które realizują. W miejscu gdzie bardzo będę się starała aby to wszystko nabrało znaczenia. 

Cześć. Dzień dobry. Wróciłam... i mam nadzieję, że trochę tu zostanę. 

Obsługiwane przez usługę Blogger.