Brakuje mi dawnej mnie - dawnego świata

27 lutego

Brakuje mi wszystkiego co wiązało się z moim sposobem patrzenia na życie. Brakuje mi tych beztroskich marzeń, tego spokoju w codzienności. Kiedyś nie zastanawiałam się nad spełnianiem marzeń, ja je po prostu spełniałam. Czytałam więcej książek, pisałam więcej linijek słów w swoich książkach, tworzyłam wiersz za wierszem. Słuchałam więcej muzyki - tej nieodkrytej. Fotografowałam więcej, i więcej tych zdjęć było niezwykłych. A teraz? Gdzie to się wszystko podziało? Świat idzie w złą stronę, teraz tylko gonimy. Gonimy swoje własne ogony, szukając nie wiadomo czego, jakby to był największy skarb na świecie. Szukamy aprobaty we wszystkim, chcemy być piękni i znani, niech nam się kłaniają do stóp. Musimy mieć najlepsze rzeczy, najlepsze jedzenie, musimy być kimś. Nie chcę tego pędu, nie chcę być kimś kto udaje, że jest dobrze, nie chcę być kimś innym.

Kiedyś szukałam przyczyny tych wszystkich nadmiernych fascynacji bycia znanym, rozpoznawanym. I znalazłam na pewnym forum słowa pewnego chłopaka:

Wielu ludzi marzy bezustannie o sławie, i wynikającej z niej władzy. Taką osobą jestem chociażby ja. Od lat marzę o byciu słynnym pisarzem, i "pokazaniu się"; dzięki Bogu nie wychodzi. Moja porażka mnie cieszy, gdyż sukces zadziałałby jak tramal na ból zęba; chwilowo przyćmiłby ból, ale jakby przestał działać, dwukrotnie mocniejszy położyłby mnie trupem. Każde pragnienie powinno się analizować, i szukać jego przyczyn. W moim przypadku (i jak mniemam, w każdym innym) mamy do czynienia z pragnieniem akceptacji, szacunku. Pragnę by mnie akceptowano, ponieważ pewne zdarzenia w młodości sprawiły, że odczułem wobec siebie pogardę. Kiedy nosisz w sobie pogardę i brak zaufania do siebie, pragniesz to sobie skompensować na zewnątrz. Problem leży w Tobie, w Twojej psychice, a rozwiązania szukasz w zewnętrznym świecie. I go nie znajdziesz; ból jest brakiem, mrokiem w Twojej osobowości, i zapełnić go możesz jedynie Ty sam. Podziw i poklask innych ludzi, da tylko chwilową satysfakcję. Jednak za chwilę, ból się znowu odezwie w Tobie. Gdy sprawisz że ból zniknie, możesz być sławny, ale nie musisz. Akceptacja z zewnątrz może się pojawić albo i nie, nie ma to już praktycznie żadnego znaczenia. I właśnie wtedy najczęściej się pojawia. Brak pragnienia bądź za silne, totalnie niszczy szansę na bezproblemowe osiągnięcie celu. Czyli jak zwykle, droga środka jest najlepszą z najlepszych.
Każdy kto się w jakiś sposób wyróżnia, chce pokazać, nosi w sobie niedocenienie z dzieciństwa. Każdy kto czuł się doceniony, nie ma potrzeby szukania tego docenienia w swoim otoczeniu. Ono w nim jest. To jak buty, gdy masz wygodne, nie myślisz o nich. O butach myślą tylko ci, których uwiera w stopy. Gdy Twoje poczucie akceptacji zostało nasycone, nie myślisz o tym, nie zabiegasz, nie starasz się. Głośnym więc jest ten, który odczuwa brak akceptacji, którego uwiera ten brak w najwrażliwszą tkankę duszy. Warto też dodać, że im ktoś mocniej chce akceptacji, tym większa szansa że stanie się pośmiewiskiem otoczenia.

Muszę mu przyznać całkowitą, bezapelacyjną rację. Ile razy zauważyłeś, że coś jest nie tak, że z roku na rok coraz to młodsi chcą być SUPER COOL. Nie ma już tego wspaniałego dzieciństwa gdzie po szkole nie pędziło się wprost do komputera. Wiem, że wielu z Was powie, że komputery to nic. Ale nie możecie się ze mną nie zgodzić, że to właśnie one zmieniły cały ten świat. Nie mówię że jest gorzej, jest po prostu inaczej.

Przez ostatni czas (przez chorobę właściwie) miałam chwilę aby pomyśleć nad każdym aspektem życia. Myślałam o swoim życiu, o tym jak bardzo przez ostatni rok się zmieniło moje podejście, moje priorytety. A sięgając coraz bardziej w głąb - jak bardzo zmieniłam się ja. I muszę to przyznać, sama przed sobą, że poszłam z tym prądem - chciałam być znana, rozpoznawana, tak bardzo, tak na siłę. I wiecie co? To mnie zniszczyło. Zniszczyło moje marzenia, zniszczyło moje pasje, moje podejście do celów, do codzienności. Zniszczyło wszystko co sprawiało, że kochałam świat. A teraz jest inaczej. Jest nie tak jak powinno.

Porzuciłam swoje pasje, przestały być czymś przyjemnym, porzuciłam marzenia bo stały się niewygodne, bo ich spełnienie stało się błahe. Przestałam czytać, bo całą moją uwagę skierowałam na nic nieznaczące rzeczy. Narzuciłam sobie plan który mnie uwierał. Zaczęłam robić wszystko pod publikę, zamiast dla siebie. A zawsze trzeba siebie stawiać na pierwszym miejscu, bo inaczej nie będziesz szczęśliwy. Ja nie jestem.

Zniszczyłam to miejsce dawno temu. Dawno temu sądziłam, że wiem co robię, że wiem czego chcę. Nie wiedziałam. Zrobiłam największy błąd swojego życia. Nie cofnę tego, ale mogę iść dalej. Mogę odnaleźć siebie z tamtych lat. I właśnie tego bym chciała. Tej mnie która oddałaby wszystko za pasje, za marzenia. Nie tej która stara się zadowalać innych. Chcę znowu się cieszyć każdym nadchodzącym dniem, chcę czerpać z każdego dnia jak najwięcej, chcę doświadczać tej ulotności chwili. Chcę na nowo być dawną mną.

Cieszę się, że wielu blogerom udaje się zarabiać na blogowaniu. Cieszę się, że każdy z nim realizuje się w tym co lubi. Budowali to latami, nie wiedząc czy się uda. Ja chciałam to zbyt szybko, bez przemyślenia, ot tak, po prostu. I ciesze się, że to mi nie wyszło, bo teraz wiem, że to nie byłabym ja. Lubię zaglądać to tych bardziej znanych, ale najbardziej lubię blogi te malutkie, te tworzone z pasją. Nie pod konkretną kategorię, tylko po prostu o życiu. To one są tym sercem które uwielbiam w blogosferze.

Dziękuję za każdy komentarz, za każde słowa wsparcia. Za to że nadal jesteście ze mną pomimo tylu zmian. Tylu błędnych decyzji. Nie wiem co zrobię, nie wiem nawet co chcę zrobić. Potrzebuję czasu. Za bardzo to wszystko pędzi. Wszystko się zmienia. Wszystko... lecz nie moja miłość do moich pasji. Trochę przygasła ale płomienie zawsze można rozpalić na nowo. Chcę się teraz na tym skupić. Za bardzo to kocham abym odpuściła.


Chciałabym wiedzieć jak Wy radzicie sobie z tym wszystkim? Może zmienialiście coś co chwila i teraz żałujecie? Może ktoś porzucił pasje i żałuje, ale wrócił do tego? Jest ktoś kto też pędził za "sławą" ale zrezygnował i jest szczęśliwy? Proszę napiszcie mi, tak bardzo teraz tego potrzebuję. ^-^

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.