Emocje zlewają się w jedno

01 października

Zawsze się przejmowałam wszystkim. Dosłownie wszystkim, nie potrafiłam dać sobie na luz. Jednak nie wiem co się zadziało ale ostatnio nie przejmuje się bardzo ważnymi sprawami. Totalnie po mnie spływają, i pomyślicie że to dobrze bo po co się denerwować, ja jednak się martwię. 

Nie można nie mieć emocji, ona kształtują charakter, pomagają podejmować decyzje, robią z nas ludzi. A ja mam z nimi problem. 

Mam pecha. Dosłownie. A ten rok w szczególności uświadomił mi i ludziom którzy mnie znają że taka jest prawda. Nie dość że straciłam pracę, to w kolejnej mi podziękowali, dodatkowo bardzo dużo chorowałam, do tej pory nie mogę znaleźć pracy, mam problemy ze swoją książką, a hitem tego roku jest wypadek samochodowy, o tak! 2020 jesteś "the best".

Nic mi nie jest. Wszystko ok. Chcę o tym zapomnieć. 

Zastanawiam się czy projekty jakie mam zaplanowane na ten miesiąc i kolejny - czy przypadkiem nie dać sobie spokoju w tym roku i nie poczekać do 2021. Bo to co się teraz dzieje to aż przechodzi wszelkie pojęcie. A ja w październiku mam postawić wszystko na jedną kartę? Zaczynam się zastanawiać czy to aby dobry pomysł przy takim pechu. 

Aaaa zapomniałam napisać że przy tym wypadku to nic nie czułam, w sensie ani złości, ani rozpaczy, ani... NIC. Mam wrażenie że ten rok wyssał ze mnie emocje. Ja nic nie czuję. To jest dziwne. 

Kiedyś usłyszałam albo przeczytałam - już nie pamiętam - że każdy człowiek ma bardzo zły rok co siedem lat. I wiecie co - to się sprawdza! Moim koszmarem jest ten rok a ostatnio to był rok 2013 (a co gorsze takie daty się pamięta), wtedy zawalił mi się świat, nie potrafiłam sobie radzić z życiem, byłam w rozsypce, bez perspektyw, znowu miałam koszmary związane z tym co wydarzyło się dawno temu, a do tego zdechł mi mój ukochany szynszyl. W tym roku jest jeszcze gorzej, chociaż mojego szylka nic nie przebije. Od tamtej pory nie miałam zwierzątka i nie chcę mieć. Następny taki rok za siedem lat - 2027 już teraz wiem że będziesz tragiczny. 

Co mnie trzyma przy zdrowych zmysłach, oraz przy tym aby się nie poddać? - marzenia do spełnienia. Tylko one sprawiają że mam głowę na karku, że wiem co chcę osiągnąć i bardzo powoli dążę do tego. A z emocjami sobie poradzę, bo albo nadal będę jak zombi, albo kiedyś wybuchnę... i wszystko wróci do normy. 



"Emocje" @weronikaroza

Nie potrafię powiedzieć co czuję, emocje zlewają się w jedno.
Nie potrafię wyjaśnić co się ze mną dzieje. Chyba jestem załamana. 
Wszystko w środku i na zewnątrz jest do góry nogami. I to mnie przeraża.
Czy tracę zmysły? Czy żyję w kłamstwie? Czy staram się przetrwać?

Nigdy nie zamykam oczu bo nie umiem powiedzieć - Odpuść.
Uciekałam tak długo bo nadzieja jest tylko złudzeniem, więc nie istnieje.
Słyszałam jakieś głosy w oddali - nigdy nie wrócisz do domu, poddaj się.
Dlaczego nie wiem co czuję? Dlaczego nie potrafią znaleźć prawdy? 

Nie powinnam mieć marzeń. Nie powinnam myśleć że cokolwiek osiągnę. 
Powinnam skończyć z tym co mnie przerasta. Jestem wielkim nieszczęściem. 
Powinnam się poddać. Powinnam dać za wygraną. Lecz myślę tylko na głos. 
Byłam w czeluściach umysłu i nigdy nie chcę tam wrócić.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.