Postanowienia i Nowy Rok - Heyo 2017!

31 grudnia

Najwięcej myśli, tych dobrych i takich długich jak litania, przewija się w najmniej odpowiednich momentach by je zanotować. Weźmy np. zmywanie naczyń albo odkurzanie, spacer ... Czy to nie dziwne że najlepsze teksty czy pomysły przychodzą akurat wtedy?

Powinni wymyślić urządzenie które rejestruje moje monologi w głowie, które przeważnie są na bloga. Przez to że nie ma czegoś takiego, mam o połowę mniej postów niż mogłabym mieć. I nie tylko, bo wiele rzeczy mogłabym sobie w ten sposób notować, np. rozdziały do mojej książki. Lecz, co to właściwie ma do nowego roku? Otóż życzę sobie abym więcej pisała na telefonie, a nie tylko wtedy kiedy mam włączonego laptopa. Bo wiecie, gdybym się przemogła do pisania postów na telefonie byłoby tego o wiele więcej. Albo dyktafon, o tak, muszę przekonać się do dyktafonu.

Wiecie jaki ten rok był okropny, ciągle na Twitterze czytam że ten rok jest straszny i niech się skończy. Mój też był okropny i nie mogę się doczekać nowego. Wiem, że ktoś powie iż to tylko zmiana daty w kalendarzu, i nie ma znaczenia czy na końcu jest 6 czy 7, ale jednak to coś nowego. Powinnam tutaj wstawić jakieś osiągniecie z mijającego roku albo chociaż powiedzieć o jakiś porażkach. Na początku tak chciałam, miałam nawet już napisany tekst, jednak skasowałam go i nie pojawi się tu lista moich porażek/osiągnięć z 2016 r. Dlaczego? Nie chcę abyście się dołowali, bo mimo iż dla mnie ten rok był okropny, to może dla kogoś z Was był najwspanialszy, więc niech tak zostanie.



Dobra, teraz zrobi się sztampowo - postanowienia noworoczne, każdego roku to samo, każdego roku są do bani, ale chyba one jako jedyne działają na nas mobilizująco. Aby ten rok był jakiś inny, bardziej udany (nadzieja dobra rzecz), ja też mam swoje cele, i jakże one są banalne, serio! Chcę schudną, tzn. może nie schudnąć ale wyrobić sobie świetną sylwetkę, od czasu kiedy nie uprawiam żadnego sportu zrobiłam się sflaczała. Poza tym chcę wystartować w Wings for Life, wiecie ten bieg gdzie goni cię meta - tak ten, i będę biec, więc muszę mieć kondycję. Mam ambicje na 10 km, a co! No bo, kto mnie powstrzyma? Dalej - muszę znaleźć pracę... i zostawmy to bez komentarza. Ostatnią rzeczą (tak, nie mam dużo postanowień - na razie) jaką chcę, to wydać książkę. Ten rok musi być mój, bo nie chcę odkładać wszystkiego na później, tak było do tej pory i na czym stoję? Na niczym! Nie chcę tak. Jeśli w tym roku nie spełnię tego marzenia - to daruję sobie wszystko, ooo tak! Więcej postanowień na razie nie wymyśliłam, pewnie wszystko wyjdzie później w praniu, i napiszę o nich już w nowym roku. Aaaaa jedno najważniejsze - muszę przestać marnować czas, bo nie mamy go wiele. Dodatkowo chcę korzystać z życia, mamy je tylko jedno i warto spełniać swoje marzenia, plany, cele - teraz, nie jutro, czy od poniedziałku. Teraz! Więc mam nadzieję, ze uda mi się zrealizować moje postanowienia.

Kiedyś myślałam że te plany na nowy rok są głupie, ale teraz powiem Wam, że mimo iż czasami niektórych nie wypełnimy, to i tak warto sobie wszystko spisać. Zawsze ma się wszystkie marzenia w jednym miejscu i można do nich wracać. A to chyba daje kopa do działania.


Co do sylwestra - spędzę go z siostrą oglądając filmy świąteczne i jedząc lody, albo pogramy w gry planszowe (uwielbiam je!). O tak! Nie mamy facetów więc to jest najlepsza rzecz jaka może przydarzyć się singielkom. Ej i nie narzekam, bo miałam propozycję fajnej imprezy, ale nie zostawię siostry, rodzina najważniejsza. Poza tym nie wiem czy dałabym radę znieść pewną osobę która co chwila zmienia zdanie co do dziewczyn, pierw mówi jedno a potem drugie - wiecie kto tak zawsze robi, podpowiem Wam -> faceci, nie chcę się widzieć z pewnym facetem. Dlatego wybieram sylwka z siostrą. Koniec tematu.

Na koniec podsumowując ten rok, chciałabym aby ten nowy był lepszy dla mnie, abym w końcu zawzięła się i spełniła marzenia, abym miała więcej odwagi i mniej się przejmowała. Chciałabym też więcej samozaparcia i abym cieszyła się życiem na maksa, bo mamy je tylko jedno, a ja chcę być ze swojego zadowolona, bym na starość nie żałowała czegoś czego nie zrobiłam bo się bałam. Chcę cieszyć się życiem, i tego też Wam życzę.


Dodatkowo (trochę humoru musi być) - Życzę Wam kilogramów zjedzonych lodów, tony bitej śmietany * (anegdotka obowiązkowa), aby ten Nowy Rok był pełen żelkowych misiów i dużej ilości pianek Marshmallow. Bo takie powinno być życie - pełne słodkości i robienia tego czego chcemy, abyśmy później niczego nie żałowali. Niech więc te słodkości idą Wam - dziewczynom w cycki, za to facetom w bicepsy, nie ma nic lepszego niż dobry biceps.

Kocham Was bardzo - Szczęśliwego Nowego Roku ^-^



*wiecie że w bitej śmietanie, tej ze sklepu, takiej gotowej - jest podtlenek azotu, a wiecie że to inaczej gaz rozweselający :D za każdym razem idąc do sklepu pytam się mamy "kupujemy gaz rozweselający?" zamiast zapytać czy kupujemy bitą śmietanę, nigdy nie mogę się powstrzymać xD i tak nigdy jej nie kupujemy - no, ale anegdotka musiała być. Bye.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.