Wspomnienia o małej mnie

07 lutego

Siedziałam na plaży, nad moim ukochanym morzem i zastanawiałam się, co ja właściwie takiego wyprawiam ze swoim życiem. Kiedy fale rozbijały się o brzeg ja wędrowałam po czeluściach swojej podświadomości, wkraczając co jakiś czas do swoich wspomnień. Przechodziłam z jednych drzwi do drugich. Kiedy natrafiłam na wspomnienia małej mnie, która rozmyśla kim chciałaby być w przyszłości - moje serce zamarło.

Tak bardzo realne wspomnienia przywołały do mnie ten moment. Byłam taka mała, taka wesoła, taka odważna. Tyle rzeczy chciałam zrobić, kim to ja nie chciałam być. Marzyłam odważnie, stawiałam sobie cele z uśmiechem na twarzy, z radością godną tylko szczęśliwego dziecka wierzyłam, że będę KIMŚ. 

Wspomnienia zaczęły przeskakiwać do różnych momentów tej małej dziewczynki - mnie. Pierwsze wspomnienie przywołała piosenka którą śpiewałam na cały głos. Ze szczotką w ręce która udawała mikrofon, biegałam po domu jak po scenie by tylko czuć się jak piosenkarka. Rodzice bili brawa. Cały świat przestawiał istnieć. 

Skok w kolejną przepaść. Zatrzymałam się w momencie monologu, byłam starsza. Czytanie scenariusza sprawiało mi wielką frajdę. Wiedziałam, że to przedstawienie jest dla mnie ważne, jednak czułam przy tym radość. Ciągle męczyłam mamę aby powtarzała ze mną kwestie. Widziałam radość, czystą dziecięcą radość. 

Wir wciąga tak gwałtownie. Znalazłam się w pokoju gdzie widziałam siebie siedzącą nad tysiącami kartek. Na każdej z nich inny rysunek. Miecze, wstążki, dziewczyny rysowane kreską anime, wielkie orły. I to skupienie na twarzy przy stawianiu kolejnej linii cienkopisem. Widziałam siebie tak bardzo pochłoniętą rysowaniem, że nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo malowanie było dla mnie ważne.

Przeskakiwanie przez kolejne wspomnienia tylko wzbudzały we mnie mieszane emocje. To była radość, ale też smutek. Bo to wszystko kiedyś miało dla mnie znaczenie, a teraz? Jest tylko wspomnieniem. Dorosłam, a wraz z dorosłością przyszły lęki. Przestałam grać, bo zabrakło mi odwagi, przestałam śpiewać bo każdy mówił że to nie jest zawód, przestałam rysować bo przeszłam operację ręki, i wszystko się skończyło. 

Znów znalazłam się w pokoju, siedzącą nad kartką na której pisałam kim bym chciała zostać w przyszłości. Prawie wszystkie zawody sugerowały to co lubię. Dlaczego przestałam walczyć o swoje? Wędrując przez te wszystkie zakamarki wspomnień, zrozumiałam, że przestałam walczyć o swoje, za łatwo poddawałam się. Raz jeszcze poczułam wciągającą siłę.

Otrząsnęłam głowę, byłam na plaży, wciąż siedziałam na tej zimnej plaży, i nie ważne że wiatr się wzmagał, nie ważne że w każdej chwili mogło zacząć padać. Ja siedziałam i z delikatnym uśmiechem na twarzy wiedziałam, że nadal jestem tą małą dziewczynką, z wielkimi marzeniami. Mimo iż minęło kilkanaście lat, ja wciąż miałam wielkie marzenia. 

Wiedziałam co muszę zrobić. 

Wstałam z piasku, ostatni raz spojrzałam na morze, na moje kochane morze które zawsze wiedziało, że tylko przy nim znajdę ukojenie. Ruszyłam w stronę domu, z czystym umysłem, z radością i uśmiechem na twarzy - szłam w nowy rozdział swojego życia.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.