Przyszłość, przeszłość, teraźniejszość - zła kolejność

11 sierpnia

Kiedyś siedziałam z laptopem i całymi dniami potrafiłam stukać w klawiaturę, dzisiaj kiedy dotknę laptopa ogłaszam ten dzień "cudem". Brakuje mi wszystkiego co było kiedyś. Jak to możliwe że aż tak się zmieniamy? Że aż tak zmieniają się nasze nawyki? Czy to są nawyki czy po prostu dorastamy?

Wiele razy przymierzam się do odczynienia przeszłości teraźniejszością - chcę aby przeszłość, to co robiłam, było teraz. Abym była tamtą mną. Pełną nadziei, życia, marzeń które próbowałam realizować. Teraz jestem tylko cieniem samej siebie. Nie potrafię żyć ani przeszłością, ani teraźniejszością, ani przyszłością. Nie wiem jak to możliwe że żyje nie żyjąc naprawdę.

Za każdym razem kiedy piszę jakiś tekst, a jest ich jak kot napłatał, odżywają we mnie te uczucia o których dawno zapomniałam. Chciałabym aby trwało to wiecznie, lecz gdy tylko skończę, nadchodzi ten moment "jutro znowu jest poniedziałek" i dostaję palpitacji. To jest ten czas kiedy wszytko zaczyna przyprawiać mnie o ból głowy. 

Nie pamiętam jak to jest iść w kierunku światełka, nie pamiętam jak to jest cieszyć się z każdego dnia, po prostu nie pamiętam jak to jest żyć marzeniami. Staram się na nowo, ale to już nie jest to samo co wczoraj, co przedwczoraj, co rok temu. Mam wrażenie że to we mnie umiera. A ten ból, to uczucie jest nie do zniesienia. Czuję się jakby nie było dla mnie ratunku. A przecież wystarczy iskierka by rozpalić to wszystko na nowo. Tylko że... pada deszcz i nie łatwo rozpalić ognisko. 

"Kiedy czujesz się wypalony, pamiętaj, że feniks odradza się z popiołów" *

Chcę być feniksem, niech się to wszystko skończy bym mogła zacząć od nowa. Chcę przeżyć koniec by się zaczął nowy początek. Metafory, wyobraźnia, zapomniałam jakie to miłe uczucie gdy tworzy się z sercem. Potrzebuję resetu, ale nie takiego "wyłącz i włącz komputer", potrzebuję totalnego przeinstalowania samej siebie. I wiem że bredzę, że to jest jak deja vu, ale minęło tyle tygodni a ja nadal nie potrafię wcisnąć guzika "od nowa". Nie wiem czy się boję, czy po prostu nie mam odwagi. A może liczę że zrobi to ktoś za mnie? "hej czy mógłbyś wcisnąć guzik gdzie jest napisane koniec świata? Chciałabym aby zaczął się od nowa, nie możesz? a no to szkoda"

Nie potrafię żyć przyszłością wiedząc że zmarnowałam przeszłość. Więc zamiast cieszyć się jednym i drugim - ja sobie lewituję w teraźniejszości, tak po prostu, bo jest prościej. Szkoda tylko że nie tak miało wyglądać moje życie - nie taka miała być jego kolejność. 



*nie znam autora, znalazłam to na pinterest.com

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.