Pustka, jak pusty pokój... do remontu

23 lipca

Mam tak dużo do powiedzenia, że kiedy siadam przed klawiaturą ogarnia mnie pustka. Nie ta czarna kiedy nagle robi się chłodno i oczekujesz jakichś niewyjaśnionych zjawisk, czy ogólnie czekasz na coś złego (chyba naoglądałam się za dużo Warrior Nun na Netflixie, a tak przy okazji - świetny serial), to nie ta pustka.

Moja pustka jest po prostu pusta, to tak jakby weszło się do ogromnego pokoju gdzie jest tylko kilka okien. Zero mebli, zero zasłon, nic. Pustka. Tak właśnie się czuję zasiadając przy klawiaturze, i wiem, że to jest najgorsze co może być. 

Moje marzenia chyba przestały galopować. Kiedyś biegły, a ja wraz z nimi, potrafiłam pisać godzinami, potrafiłam wymyślać czy tworzyć. Dzisiaj potrafię układać tylko kilka zdań, albo luźną myśl. Nic konkretnego. Powoli zaczyna mnie to przytłaczać. Próbowałam się zmusić, lecz miałam wrażenie że było jeszcze gorzej. Ale ja to zmienię.

Zauważyłam, że ostatnio u mnie jest dołująco. I pomimo tego, co napisałam wyżej mam zamiar zmienić wszystko co się da. Począwszy od nastawienia i częstszego pisania, aż po "boję się". Wiele rzeczy mam nie zrobionych, niedokończonych bo najzwyczajniej się po prostu boję. Głupia jestem bo właśnie przez to traci się to co najcenniejsze. A przecież w najgorszym wypadku może stać się tylko to, że mi nie wyjdzie i już. A w najlepszym - spełni się marzenie. Dlatego wiem co muszę zrobić, a chęć do pisania wróci, zawsze tak jest, muszę tylko pisać. 

Chciałabym aby ta motywacja przeszła na czyny. Dlatego sierpień będzie miesiącem pisania, wrzucę kilka postów o pisaniu książek, te co kiedyś były ale głupia je usunęłam (a wiem że dużo osobom się podobały). Będzie więcej motywujących teksów a nie dołujących. I co najważniejsze, chcę trochę pozmieniać, czyli mały remont blogowy. A to się wiąże ze wskoczeniem w przepaść, na głęboką wodę, prosto w ogień, czyli że zrobię coś co chcę ale się boję. 

W sierpniu zaczynam jeszcze pracę, więc narzucam na siebie dosyć dużo - ale właśnie tego potrzebuję, bo jak mam mało to mi nic nie idzie. Jestem paradoksem, sprzecznością, muszę mieć plan, motywację, dużo roboty, jeszcze więcej roboty, a na koniec niech będzie jeszcze więcej planów. 

Najlepszą motywacją jest wschód słońca, bo zapowiada nowy dzień, nowe możliwości. A co z pustką? Przecież do pustego pokoju można wnieść jakieś meble. Prawda?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.