Gdy pasja nie może już nią być - zmień ją na inną

15 kwietnia

Dzień Sztuki (15.04) - lubię dni nietypowe, np. dzień żółwia (23.05) to całkiem fajny dzień. Jednak dzień sztuki jest dla mnie szczególny jak i pewnie dla wielu osób. Ten dzień przypomina mi że coś się dla mnie skończyło a coś zaczęło. Trochę bólu, trochę smutku, trochę mieszanki uczuć, a na końcu pogodzenie się ze swoim losem. 

Opowiem moją historię którą już znacie - dlatego będzie krótko dla przypomnienia. 

Od zawsze lubiłam trzymać ołówek w ręce. Rysowanie było dla mnie najważniejsze. Jednak po operacji nadgarstka parę lat temu wszystko wywróciło się do góry nogami. Bolało mnie serce gdy tylko próbowałam coś narysować. Krzywe linie, żadnych prostych, nacisk ołówka już nie taki lekki, wszystko było koślawe. Nie potrafiłam już rysować. Załamałam się. Przez wiele nie brałam żadnego ołówka w ręce, płakałam, czasami ze złości, czasami na przekór, czasami tak po prostu bo było mi smutno. Pomyślisz że przecież mogłam na nowo nauczyć się rysować. Ale ta historia ma drugie dno. 

Coś mnie jednak ciągnęło i próbowałam wrócić do rysowania. Koleżanka poprosiła o kilka rysunków, potem znajomy siostry chciał rysunek na tatuaż. Narysowałam - ale z bólem i nie tak ładnie jak kiedyś. Wtedy uświadomiłam sobie dobitnie że bez względu jak bardzo będę za tym tęsknić i ile razy będę wracać, próbować, to już nie jest moje "życie". Rysowanie skończyło się wraz z zabiegiem na nadgarstku. Tamtego dnia skończyła się moja pasja. Bo tym drugim dnem jest ból gdy tylko próbuję rysować. 

Byłaby to smutna historia gdyby nie odnalezienie innej pasji, podobnej formy sztuki - malowanie. 

Już jakiś czas temu z ciekawości kupiłam obraz "malowanie po numerach", obraz gór. Zaczęłam go malować ale przerwałam na ponad rok. W tym czasie miałam te wzloty i upadki z rysowaniem. Jednak pewnego razu pomyślałam sobie że skoro wydałam tyle pieniędzy na ten obraz (to nie są małe pieniądze) to powinnam go chociaż skończyć. I tak zaczęłam malować kolor po kolorze i odkryłam że pędzle w ręce nie sprawiają mi takiej trudności jak ołówki. Ręka mnie nie boli tak mocno, nie muszę trzymać się kurczowo linii co ułatwia swobodne trzymanie pędzla. Z ołówkiem było odwrotnie, trzeba było pilnować linii. Malowanie sprawiło że na nowo pokochałam sztukę. Oczywiście skłamałabym gdybym powiedziała że nie tęsknię za rysowaniem. Ale odnalezienie podobnej formy wyrażania swojej duszy artysty sprawiło, że moja dawna pasja nie jest tylko wspomnieniem o bólu, o tym że tego nie mogę już robić. Teraz jest to po prostu część mnie która się skończyła. 

Tak zamieniałam ołówek na pędzle. Blok rysunkowy na płótna malarskie. Stół na sztalugę. 

Wciąż jednak szukam swojego stylu. Lubię malować różne rzeczy, ale to nie jest tak że wszystko mi wychodzi. Jest wiele elementów (szczególnie malutkich) które sprawiają mi problemy. Dodatkowo dochodzi fakt że pędzel trzyma i prowadzi się inaczej niż ołówek. Inaczej zostawia kolor, kontur. A jeszcze rodzaje farb mają znaczenie. To wydaje się takie proste ale trzeba trochę się pobawić zanim znajdzie się odpowiedni rytm, swoje preferencje. Ale i tak ciągle mnie to interesuje, nie sprawia że rzucam przyborami o ściany. Wciąż chcę maczać pędzel w farbie bo nie czuję tego bólu.

Zamieniłam swoją starą pasję rysowania na nową pasję malowania.


Moją krótką historią chciałabym pokazać że jeśli coś już nie jest twoim "całym światem" nie znaczy że to "koniec świata". Zawsze można znaleźć coś podobnego lub całkiem innego, czasami przypadkowo się znajduje, czasami specjalnie się szuka. Ale nigdy nie można się poddawać. Ważne jest aby mieć w życiu pasję która sprawia radość. 

Życie mamy tylko jedno i szkoda zmarnować go na opłakiwanie dawnych lat i swojego losu. 

Jeśli więc jesteś w sytuacji która uniemożliwia tobie robienie tego co lubiłaś, nie załamuj się, lecz poszukaj czegoś innego. Coś co sprawi że na nowo polubisz to kim jesteś, zaakceptujesz swoją sytuację (wiem że to trudne) i znajdziesz nową pasję.

Zmiany nie są łatwe a szczególnie te które sprawiają nam problemy w codzienności. Które powodują że nie możemy robić rzeczy które sprawiały że byliśmy tym kim byliśmy. Lecz niektórych zmian nie idzie cofnąć, i niestety trzeba się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. Nie jest łatwo - ja to wiem. 

5 kroków które musisz przejść by zmiany były łatwiejsze
- wypłacz wszystkie smutki, złość, irytację, rozgoryczenie, ból - wszystkie złe emocje
- polub to kim teraz jesteś i kim się stałaś dzięki temu co przeszłaś
- zaakceptuj nową siebie i nową sytuację, nowe życie!
- z uśmiechem pożegnaj to co było, i przywitaj to co będzie
- zrób pierwszy krok i odnajdź nową drogę, nową pasję

Mam nadzieję że to pomoże tobie tak jak pomogło mi. Obiecuję że będzie lepiej, nie idealnie, ale lepiej. Czasami będą powracać pragnienia dawnych pasji. Ale nie będzie to już tak bolało. Szczególnie jeśli nowa pasja będzie zajmowała dużo czasu i sprawiała bardzo dużo radości. 


Zamień ołówek na pędzel - metaforycznie ujmując cały wpis. :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.