Wydaję książkę! - czyli o tym że to wcale nie takie fajne

10 września

W końcu postanowiłam, że to zrobię. Kliknęłam zgłoś numer ISBN i od tamtej pory nie ma odwrotu. A premiera jest... jutro - 11 września, tyle że książki nadal nie ma. Opowiem jak to jest, gdy ma się plany i wielkie marzenia, a nic z tego nie wychodzi.

W lipcu postanowiłam, że w końcu wydam swoje wiersze, zrobię z nich tomik i puszczę go w świat. Wszystko pięknie się zapowiadało. W sierpniu korekta i edycja tomiku poszły nad wyraz sprawnie, przygotowana okładka też była całkiem fajna. Wszystko szło tak gładko, pięknie, tak przyjemnie. Kiedy wszystko ogarnęłam, zgłosiłam tytuł tomiku by dostać ISBN, miałam już więc wszystko. Mogłam działać dalej. Ogarnęłam drukarnię, a ponieważ chciałam w pierwszej kolejności sprawdzić czy wszystko jest dobrze zrobione zamówiłam egzemplarze próbne. 

Naczytałam się o self-publishing tyle że myślałam że wiem wszystko. Myślałam że te kilka książek pójdzie mi sprawnie, bo nie nastawiam się na wielką sprzedaż, założyłam że tylko kilka osób kupi tomik dla zobaczenia co ta Weronika wymyśliła. 

Miałam plany związane z sprzedażą internetową, plany kilku gadżetów do książki, oraz posprawdzałam nawet koszty wysyłki, itp. Ale przyszedł ten dzień kiedy miałam to wszystko spiąć na ostatni guzik... tyle że guzik odpadł.

Zaczęła się moja walka z całym światem i czasem którego było coraz mniej. 

Pierwsza walka jaką stoczyłam była z brakiem osadzenia czcionek w pliku pdf gdzie nie mogłam władować pliku na serwer drukarni bo ciągle wyskakiwał błąd. Bawiłam się z tym dwa dni, teraz jestem mądrzejsza o kilka programów i funkcji jakie pełni pdf. Następnie był problem z zaksięgowaniem wpłaty na poczet książek - trwało to tydzień! Kolejna walka - na maila przyszła niemiła wiadomość że drukarnia ma wiele zamówień i czas oczekiwania na książkę to minimum 2 tygodnie (był 24 sierpnia) czyli książkę dostałabym 7 września - zero czasu na promocje i dodruk. Już wtedy byłam załamana. Miałam wielkie plany co do promocji, co do przedsprzedaży i to wszystko poszło do kosza, bo wiedziałam że już nie dam rady. A najgorsze jeszcze przede mną. Okazało się, że okładka jest z złym formacie, i nie wystarczyła jedna poprawka, poprawiałam ją kilka razy bo ciągle było coś źle, i tak nastał wrzesień, a co za tym idzie, druk jest znowu opóźniony. Fala najgorszych wiadomości się nie skończyła, bo okładka wciąż i nadal była źle przygotowana - zaproponowali mi że grafik z drukarni dostosuje moją okładkę do druku. Był 4 września. Nie miałam wyjścia jak zgodzić się na dodatkowe koszty.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego zdecydowałam się więc na self-publishing, bo wierszy nikt nie chce wydawać, bo procent dla autora to grosze, bo chciałam aby wszystko było moje, żeby było po mojemu. Na ten moment jestem zrozpaczona, zawiedziona, chce mi się płakać a do tego jestem bez pracy takiej zwykłej stacjonarnej. Więc moje załamanie jest już na krawędzi. 

Książki nie ma, i najgorsze że nie wiem kiedy będzie.

W lipcu myślałam że zdążę wydać tomik, że uda mi się stworzyć coś wspaniałego, że chociaż garstce osób będę mogła wysłać swój tomik. Ale rzeczywistość jest brutalna, a moja wiedza odnośnie wydawania książek zerowa. Mimo iż wiem jak to działa, to nie zdawałam sobie sprawy jak wiele kwestii nie zależy ode mnie - i to był mój błąd. 

Jednak dostałam cenną nauczkę, lekcje na przyszłość bo czeka mnie jeszcze wydanie dwóch kolejnych tomików - bo to taka seria "Wspomnienia", teraz jestem bardziej świadoma błędów, tego że dużo nie zależy ode mnie i każdy element po drodze może nawalić. Jednak wiem co chcę. A na książkę po prostu się trochę dłużej poczeka. 

Może i jestem najgorszym swoim własny wydawcą, ale robię to bo lubię pisać i chcę aby tomik ujrzał światło dzienne. Mimo iż nie wiem kiedy to będzie to mam nadzieję, że poczekacie ze mną - chociaż mam nadzieję że do końca września się uda. 


Zapomniałam wspomnieć - dlaczego zdecydowałam się na datę 11 września na wydanie książki, ponieważ tego dnia dokładnie 11 lat temu powstał ten blog, od niego wszystko się zaczęło - pisanie by w końcu wydać te moje książki. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.