Nie było i jeszcze trochę nie będzie

20 sierpnia


Nie tak miały wyglądać moje wakacje, tzn. "wakacje" w cudzysłowie. Bo nie mam już takich prawdziwych wakacji jakie ma się chodząc do szkoły. Odzwyczaiłam się od chodzenia do pracy a później spędzaniu reszty dnia ma swoje pasje. Dlatego też zaniedbałam bardzo dużo rzeczy bez których kiedyś nie mogłam żyć. 

Co u mnie? 
Wszystko co mogło się wydarzyć się wydarzyło. Włącznie z uderzeniem asteroidy w świat. Mój świat. Odeszłam z pracy którą miałam od czerwca, bo mnie oszukali na umowie. Praca na czarno? Na to się nie pisałam. Zero emocji, zero empatii. Czysty biznes. Bardzo dziękuję - ja wysiadam. A odkryłam to przypadkiem kiedy chciałam iść do dentysty a recepcjonistka powiedziała, że nie mam ubezpieczenia. W jakim my świecie żyjemy? A to tego dochodzi bardzo smutna wiadomość dotycząca osoby którą kocham najmocniej. Ja już nie powstrzymuję łez, bo to nie ma sensu. 

Od tygodnia jestem w jakimś chorym świecie który najwyraźniej daje mi w kość jeszcze bardziej. Nie wiedziałam, że jeszcze tak można, dodać do i tak mojego kiepskiego życia, jeszcze kolejne złe wieści. 

Nie pocieszają mnie nawet samoloty które właśnie w ten weekend będą latać nad naszym lotniskiem - impreza Aerobaltic. Uwielbiam oglądać samoloty jak wyczyniają te wszystkie akrobacje, tak samo jak bardzo kocham ciężarówki - byłam w lipcu na zlocie Master Truck. 

Co mam napisać? Że jest źle, że nie wytrzymuję już psychicznie, i tylko krok dzieli mnie od załamania? A może, że moje emocje już nie wiedzą kto ma wyjść na powierzchnię - bo mam się uśmiechać przez łzy, czy załamać do środka?

Nie tak miały wyglądać te miesiące. Nie było mnie i jeszcze trochę nie będzie. Plany się zmieniły, a to wróży coś dobrego albo coś złego. Wszystko wyjdzie z czasem. Do następnego... kiedyś.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.