Małe Cele - podsumowanie MAJA i plany na CZERWIEC

30 maja

Chciałam napisać "dzisiaj jest ostatni dzień kwietnia" a przecież mamy przedostatni dzień maja. Ja nie wiem jakim cudem zniknął mi cały miesiąc. Ale prawdę mówiąc, bardzo szybko minął mi ten maj. Ledwo co była majówka a tu już koniec i hello czerwiec.

Co u mnie?

Otóż działo się całkiem sporo. Jak to u każdego były wzloty i upadki. Trochę smutków, trochę więcej radości. Taka mieszanka emocji - ale tak jest najlepiej. Musi być lekka przewaga tych wesołych, by zachować harmonię w życiu. Nie może być za dobrze, ani za źle (jakkolwiek to brzmi).
- dużo czytałam, chyba z 6 książek (więcej w sobotę bo chciałabym zrobić kulturalne podsumowanie maja)
- dużo się naszukałam ogłoszeń o pracę, bo mimo iż chcę rozkręcić coś swojego (wstępny plan już jest) to jednak na pół etatu szukam czegoś normalnego
- stworzyłam fajną grafikę do podsumowania mojego projektu MARZENIA
- oglądałam Wings for Life, miałam wystartować ale jak zwykle nic z tego nie wyszło ale raz rok biegnę, nie ma bata!
- była też Eurowizja, którą namiętnie oglądam przez siostrę, bo ona jest fanką, ja ją lubię ze względu na muzykę
- załatwiłam kilka spraw związanych z blogiem oraz napisałam kilka rad motywujących do pisania
- byłam też na pierwszym prawdziwym koncercie w swoim żuciu! i to Enrique Iglesiasa! to było niesamowite przeżycie!
- zamówiłam książkę Marty z bloga codzienniefit.pl, przeczytałam i jest niesamowita, dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy, teraz mam nadzieje że mój cel na czerwiec się uda
- wystawiłam kilka książek do sprzedania, bo ich już nie przeczytam, a nie mam miejsca na półkach
- był też dzień Matki gdzie podesłałam kilka fajnych filmów
- oczywiście cały ostatni tydzień było tak gorąco, że w weekend się spaliłam (ramiona i kark). Nie opalam się specjalnie bo nie lubię (leżeć plackiem też nie lubię), ale za to robię dużo rzeczy na działce, więc mimowolnie się opalałam, a nie skojarzyłam faktów że słońce świeci (głupia ja) i nie posmarowałam się niczym, to teraz cierpię
- jak tylko wstawiłam na instagram fotkę że ciągle mam słońce, tak wczoraj przyszły chmury, jak na złość, i w taką pogodę musiałam jechać do Urzędu pracy (na stawienie się, tak jest co miesiąc), i do Urzędu miasta bo mi się data ważności dowodu kończy.
A tak to przeważnie weekendy spędzam na działce, dużo piszę, jeszcze więcej rozmyślam. I czas leci.


PODSUMOWANIE MAŁYCH CELÓW - MAJ

Małe cele były małe, ale później okazało się, że chyba mnie przerasta jednak ich ilość, i nie dałam rady ze wszystkim. Czego nie udało mi się dokonać?

Otóż zawaliłam totalnie dietę i ćwiczenia. A tak strasznie tego chciałam, chyba jestem za wielkim leniem do tego, za dużo rzeczy mnie rozprasza, za dużo jest fajnych dań by ich nie spróbować, i chyba jest ze mną coś nie tak, skoro nie zmusiłam się chociaż trochę - mój mózg co chwila podsyłał mi obrazy jak biegam albo jak jeżdżę na rowerze, jakie to fajne. On chciał, ale ciało nie. Więc przenoszę to na czerwiec, lecz tym razem muszę jakoś mocniej się zmotywować, tylko nie wiem jak.

Rzeczy które zrobiłam połowicznie - pisać codziennie - kolejna pozycja i w połowie niewypał. Dużo pisałam na blogu, lecz mniej pisałam kolejnych linijek książki, ponieważ za dużo nowych pomysłów przyszło mi do głowy i nie mogłam się skupić na jednej. Obiecałam sobie, że do końca czerwca napiszę książkę - i tego się trzymam, po prostu mam coraz mniej czasu na to. Ale dam radę.

Tomik jest prawie skończony, naniosłam już poprawki teraz wystarczy to zmienić w edytorze, zapisać i gotowe, nawet drukarnie znalazłam, tzn. chyba skorzystam z Ridero. Mają całkiem fajną opcję self-publishingu.

Coś co mi się udało to korzystanie na co dzień z bullet journala, teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niego. Ale o tym będzie osobny post, wiec wyczekujcie go w przyszłym tygodniu. Udało mi się też zmienić szablon i przejść na swoją domenę, z czego się bardzo cieszę.

Czyli udało mi się całkiem dużo - gdyby się tak przyjrzeć to udały mi się lekkie rzeczy a te trudniejsze niestety nie. Ale chyba od małych kroczków muszę zacząć moją przygodę z systematycznością.


MAŁE CELE - CZERWIEC 

W tym miesiącu nie chcę za dużo na siebie nałożyć, by nie powtórzyło się, że przez nadmiar obowiązków nie zrealizuję połowy celów. Tym razem nastawiam się na pracę, taką "rób to i się nie obijaj" ^-^

dieta i ćwiczenia to jest to do na ten miesiąc i muszę się zmobilizować. Przedwczoraj stanęłam na wadze i się przeraziłam. Chciało mi się płakać i byłam zła na siebie. Dlatego w tym miesiącu muszę! zacząć ćwiczyć. Już nie będę robiła tego tylko dla spodni (wyjaśnienia tu), przeraziłam się i teraz robię to by schudnąć tak na poważnie.

- dokończyć książkę, mój najważniejszy cel (zaraz po schudnięciu), ponieważ za długo to trwa a ja już chcę ją mieć skończoną. Wiem też, że poprawki zajmą mi tygodnie, a jeszcze później szukanie wydawnictwa. Z tą powieścią nie będę się pchała w self-publishing bo mnie niestety na to nie stać.

- stworzyć okładkę dla tomiku, i w całości przygotować go do wydania. Skończyć te wszystkie poprawki edytorskie, załatwić ISBN. Wszystko to niestety robię sama, bo nie za bardzo stać mnie na ludzi którzy się tym zajmują.

- jeździć na rowerze, chcę chociaż raz w tygodniu robić długie trasy. Nie po to kupiłam sobie rower żeby stał w garażu. Poza tym to chyba dobry trening na uda, a mi się przyda.

- szukać pracy albo chociaż jakiegoś stażu i ogarnąć sprawy z wystartowaniem ze swoim biznesem, myślałam nad tym dużo i boje się ale jeśli nie spróbuję to będę żałować i ciągle o tym myśleć. Chcę chociaż ogarnąć plany ogólne i plan działania mojego biznesiku.

dopieścić bloga, tzn. poprawić kilka rzeczy o których za bardzo nie chcę pisać, bo to takie tam sprawy techniczno-organizacyjne :D


Mało "małych" celów na czerwiec, ale są one czasochłonne więc myślę, że starczy. ^-^  No to do dzieła!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.